Zasada 15 minut – czyli po prostu zacznij

Jakiś czas temu zamieściłam wpis o prokrastynacji i zaczynaniu od poniedziałku, pamiętacie? Jak się okazuje, odkładanie obowiązków na później to zmora wielu osób, zwłaszcza uczniów i studentów. Brakuje im motywacji, aby po prostu zacząć. W moim pierwszym (!) gościnnym artykule na MakeFreestyle.pl pisałam o tym, jak pogodzić treningi z nauką. Pojawiło się tam również pewne bardzo ważne hasło, jakim jest zasada 15 minut i to ona będzie dzisiejszą bohaterką.

O co chodzi z zasadą 15 minut?

Przyznam, że jest to jedna z najbardziej skutecznych zasad zarządzania czasem, czy też motywowania. Wyobraź sobie sytuację, że masz coś do zrobienia – niech to będzie skomplikowane zadanie z matematyki, na które kompletnie nie masz ochoty. Nie przepadasz za królową nauk, a poza tym jesteś kiepski/a z matmy i wiesz, że wykonanie zadania zajmie Ci zbyt dużo czasu. Z drugiej strony, myślisz sobie, że na jutro rano musisz mieć to zadanie, a opcja „spisania” go od kolegi może nie wypalić. I właśnie w takiej sytuacji potrzebna jest zasada 15 minut! Otwórz zeszyt/książkę i ustaw budzik tak, by zadzwonił dokładnie za 15 minut. Przez 15 minut i ani minuty krócej skupiasz się całkowicie na zadaniu.

Co dalej?

Tutaj mamy dwie drogi. Jeżeli zadanie Cię wciągnie (a to zdarza się najczęściej, bo przecież już udało Ci się na nim skupić i włożyć w nie pewien wysiłek umysłowy), rób je dalej. Oznacza to, że wpadłeś w tzw. flow (ang. płynąć, falować) czyli po prostu dałeś się ponieść pracy i szkoda to zaprzepaścić. Daj się kołysać dalej! Jeżeli chcesz utrzymać nad tym kontrolę, możesz ustawić zegar na kolejne 10 minut, po czym zrobić sobie 5 minut przerwy i znów pracować przez 25 (technika Pomodoro czyli praca przez 25 minut, następnie 5 minut przerwy i 25 minut).

A co jeżeli zadanie, hmm…nie wyrwało Cię z butów? Wtedy daj sobie spokój. Odpocznij, spróbuj się zrelaksować, poćwiczyć czy zdrzemnąć. Być może to nie jest Twój najlepszy dzień i nie ma w tym nic dziwnego. Możesz pomyśleć, że to, co robiłeś przez 15 minut jest bez sensu, ale wcale tak nie jest! Pomyśl tylko: jesteś 15 minut pracy do przodu! I nawet jeżeli nadal nie umiesz rozwiązać tego mega trudnego zadania, przynajmniej znasz jego treść i być może będziesz w stanie wskazać nauczycielowi, co konkretnie sprawiło Ci problem.

Brak motywacji

Skoro już wiesz, za którymi obowiązkami nie przepadasz, może warto zastanowić się, jakie są tego przyczyny. Wiadomo, nie z każdej dziedziny jesteśmy orłami, tak samo jak nie każdy przedmiot musimy lubić. A może niechęć wynika z Twojego negatywnego nastawienia? Może nie przepadasz za nauczycielem/prowadzącym? Powodów może być mnóstwo, jednak pamiętaj, że główne zmiany mogą zajść w Twojej głowie. To od Ciebie zależy czy będziesz mieć wystarczająco dużo samozaparcia, żeby włożyć więcej wysiłku w naukę przedmiotu, który idzie Ci nieco gorzej czy też zacząć myśleć pozytywnie o przedmiocie, do którego masz uraz.

A Wy jak radzicie sobie z brakiem chęci do zrobienia czegokolwiek? Próbujecie nadal czy dajecie sobie spokój?