Reset umysłu – czyli natłok obowiązków a organizacja czasu

Uwaga, wpis oparty na faktach. A konkretnie na ostatnim okresie mojego życia. Nowy rok akademicki, mnóstwo obowiązków, praca, udzielanie korepetycji, a do tego studenckie życie. Brzmi znajomo? Tak właśnie wyglądał ostatni miesiąc. Skutek? Zaniedbałam bloga – miejsce moich pasji, na które miałam i mam nadal mnóstwo pomysłów.

Organizacja czasu legła w gruzach

Na pierwszy rzut oka działałam jak w zegarku – pobudka o 7 rano, jakieś śniadanko, nauka albo pójście na uczelnię, potem po całym dniu bieg do pracy. Godzina 22 – wracam do akademika, waham się czy coś szybko zjeść czy już sobie odpuścić, bo w końcu to niezdrowe objadać się na noc. Szybki prysznic i leżę w łóżku, zastanawiając się co czeka mnie kolejnego dnia. Żadnej chwili na napisanie wpisu, poczytanie książki, przygotowanie porządnego obiadu czy chociażby pogapienia się w sufit. I to jest właśnie poważny problem!

Czas na wszystko

Nie chodzi o to, aby Twój dzień był zaplanowany co do minuty. Zawsze może Ci się zdarzyć słabszy dzień, nagle rozboli Cię głowa (mam tak dosyć często), zachorujesz albo będziesz mieć pilną sprawę do załatwienia. Zaplanuj więc również czas na odpoczynek. Nikt z nas nie jest maszyną (a z resztą nawet maszyny czasem szwankują). Zaplanuj czas na pasje, które pomogą Ci się odstresować. Zaplanuj czas na sport, bo przecież w zdrowym ciele zdrowy duch.

Reset umysłu

Wszyscy wiemy, że czasem warto zresetować nasz telefon czy komputer – po prostu, żeby usprawnić jego działanie. Nasz umysł można porównać do takiego sprzętu. Jeżeli czujesz, że coś się psuje, cały czas się denerwujesz, brakuje Ci sił, jesteś senny/a – zrób sobie godzinę/2 godziny, a nawet 1 dzień przerwy. Uzupełnij niedobór snu, obejrzyj coś, co Cię zrelaksuje, weź aromatyczną kąpiel, zadbaj o swój wygląd – zrób cokolwiek odmiennego niż Twoje codzienne obowiązki. Umysł potrzebuje takiego odpoczynku!

Po prostu czasem warto wyluzować. Im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej. Ja potrzebowałam na to całego miesiąca!

A Wy jak radzicie sobie z natłokiem obowiązków? Zdarza Wam się popadać w taki wir pracy?