Codzienna nauka – czyli notuj wszystko, czego jeszcze nie wiesz

Będąc jeszcze w gimnazjum (a więc jakieś kilka lat temu), wpadłam na pomysł, aby skutecznie uczyć się zagadnień, które mnie interesują. Nie chodzi tu o przedmioty typowo szkolne, lecz ciekawostki i wiedzę, którą można zdobyć w wolnym czasie. Tak, byłam dosyć ambitną nastolatką. Do dziś pamiętam jak kupowałam czasopisma popularnonaukowe, przeglądałam Internet, czasami nawet sięgałam po encyklopedie, które zazwyczaj kurzyły się na półce. Potem brałam zeszyt i długopis, zapisywałam datę, a pod nią najważniejsze rzeczy, które mnie zainteresowały. Były to zazwyczaj pojęcia, czasem angielskie słówka

I co w związku z tym? Z perspektywy czasu myślę, że to był całkiem dobry pomysł! Dobry pomysł na rozwój, na świadome czytanie różnych źródeł, na zdobywanie wiedzy. Wszyscy powtarzamy, że „człowiek uczy się przez całe życie”. To prawda, ale chodzi tu nie tylko o zdobywanie doświadczenia. Mowa tu o nauce jako dowiadywaniu się nieustannie czegoś nowego.

Jaki wybrać zeszyt?

Do kupowania zeszytów, notesików, długopisów i innych od zawsze miałam słabość. Ty możesz jej nie mieć, więc wybierz taki zeszyt, jaki będzie dla Ciebie najwygodniejszy. Kratka, linie, kropki, czysty – nie ma znaczenia. Tak samo jeżeli będzie Ci się dobrze pisało w grubym i nie masz problemu z jego noszeniem w torbie – pisz w grubym. Chodzi tu o samą istotę notowania i zdobywania wiedzy. Sama się w tym czasem gubię, ale należy pamiętać, że sam nośnik informacji nie jest aż tak ważny.

Jak utrwalać zdobytą wiedzę?

Wszyscy wiemy, że pamięć rozróżniamy na krótkotrwałą i długotrwałą. Sama czynność ręcznego notowania zostawia w naszym umyśle pewien ślad, lecz zwykle to nie wystarcza. Źródła mówią, że powtarzać należy tuż po nauce, potem godzinę po nauce, następnie kolejnego dnia i za tydzień (mam zamiar poświęcić temu zagadnieniu osobny wpis). Jeśli zapisanych informacji będzie niewiele – okej, takie rozwiązanie się sprawdzi. Gorzej, jeżeli dowiadujesz się dużo, notujesz dużo i powtarzać musisz również dużo. Niestety ta zależność jest prawdziwa. Ja stosuję raczej trochę inną taktykę – powtarzam wszystko z ostatnich trzech dni. Nie na zasadzie wkuwania, nauki na pamięć itd. Zazwyczaj po prostu to czytam i wystarcza. Najlepiej jeżeli sam/a wypróbujesz, ile powtórek Ci w rzeczywistości potrzeba.

Z jakich źródeł korzystać?

Z jakichkolwiek zaufanych. Mogą to być książki specjalistyczne, encyklopedie, czasopisma, artykuły, blogi, podcasty, wykłady itp. Najpierw zastanów się, co mógłbyś/mogłabyś zapisać ze źródeł, z których korzystasz na co dzień. Co mogłoby być ważne do zapamiętania? Jeżeli brakuje Ci pomysłów, sięgnij po wyżej wymienione.

A czy do Was przemawia ten pomysł? Piszcie w komentarzach! 🙂

Zapraszam również do kontaktu: pytania@paniodbani.pl